Hej, hej, hej!
Dziś przyszła kolej na kontynuację wspaniałego "Więźnia Labiryntu" Jamesa Dashnera. Czas na "Próby Ognia"!
"Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają dawne życie i wspomnienia.
W Labiryncie życie było łatwe. Mieli jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.
Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.
Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek..."
Po sukcesie "Więźnia Labiryntu" spodziewałam się fajerwerków i szampana. Nie zawiodłam się. Ta książka oferuje to samo, co jej poprzedniczka w jeszcze większej dawce!
Kiedy wydaje się, że rozwiały się wszystkie tajemnice do gry wkraczają zupełnie nowe. Złudne poczucie bezpieczeństwa bezpowrotnie się rozwiewa. Wszystko się wali. Koszmar zaczyna się na nowo. A Thomasowi po głowie nadal chodzi pytanie "czy DRESZCZ jest dobry?".
Jeśli chodzi o fabułę, to osobom, którym spodobała się pierwsza część ta też powinna się spodobać. Ba, uważam nawet, że ta jest lepsza od "Więźnia". Cała rozbudowana akcja jest bardzo wciągająca i nie można się oderwać, kiedy zacznie się czytać. Wszystko, co było w Labiryncie przy Próbach było łatwizną. Jest dużo tajemnic i mnóstwo pytań, na które Streferzy i my nadal szukamy rozwiązań. Dashner nie daje nam chwili wytchnienia- akcja, akcja, akcja!
Powrót moich ukochanych bohaterów Minho i Newta jest kolejnym plusem. No i pojawienie się nowych! Aris jest naprawdę fajny i mimo wszystko bardzo go polubiłam! Jest też dużo postaci, o których się nie będę wypowiadać, ponieważ byłyby to zwyczajne spojlery, ale są naprawdę fajne.
Oczywiście jest też dużo śmierci, nie ukrywam. Każda wojna jest związana zw śmiercią, więc i w Próbach musi się ona pojawić. Zbiera dość, niestety, obfite żniwo, ale to nie zmienia faktu, że zawsze jest to szczęście, kiedy się okazuje, że ulubiony bohater przeżył następny rozdział.
Mimo tego, że widoczne jest "odsunięcie" Newta na drugi plan (przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie) do gry całą parą wkracza Minho i to jego tekstów i postanowień jest tu najwięcej. Jednak Newt nadal się pojawia w roli dobrej duszyczki ratującej ten ponury świat wesołymi myślami (przynajmniej w tłumie).
Styl tak jak przy "Więźniu Labiryntu" jest bardzo przystępny, miły, łatwy i przyjemny. Nie ma niewyjaśnionych sytuacji, mimo, że nie wszystko wydaje się klarowne. Jest tu dużo takich samych słów, jakich używali i nadal używają Streferzy.
Chciałabym napisać coś nieprzyjemnego o tej książce, ale się nie da! Nawet bardziej dzięki niej polubiłam Thomasa (nie na długo, zresztą). Uważam, że jest to najlepsza część trylogii- ma w sobie wszystko, czego oczekuję od dobrej książki. No zwyczajnie nie mam się do czego przyczepić. Jest za kolorowo. Czytając tą książkę w ani jednej chwili się nie nudziłam, naprawdę.
Podsumowując- kurcze to trzeba przeczytać! Wszystko jest dobre i zwyczajnie, po ludzku bardzo polubiłam tą książkę.
Daję tu 10/10 gwiazdek!
Od razu chciałabym przeprosić za opóźnienie- szkoła daje popalić.
Od początku roku szkolnego nie mam czasu praktycznie na nic, ani chwili dla siebie. Więc od tego tygodnia recenzje będą pojawiały się mocno nieregularnie- będę o wszystkim pisała z boku, obok posta.
Bardzo dziękuję! ♥
Do napisania!

Jezu, jak dawno nie dawałam tu komentarza... Więc postanowiłam dać, a oto jego sensowna treść: ♥ ♥ ♥
OdpowiedzUsuńBardzo mnie cieszy, ze Ci się podoba :D ♥♥
Usuń