piątek, 4 września 2015

"Było raz czworo dzieci..." czyli "Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa" C.S Lewis

 Hej, hej, hej!
 Dzisiaj przychodzę do was z recenzją pierwszej książki, dzięki której zaczęła się moja przygoda z czytaniem, czyli z książką "Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa" C.S.Lewis'a.


"Nieznany świat czeka za drzwiami - trzeba je tylko otworzyć. Narnia - skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Czworo śmiałków wchodzi przez drzwi szafy do Narnii, świata zniewolonego mocą Białej Czarownicy. I gdy prawie nie ma już nadziei, powrót Wielkiego Lwa Aslana staje się zwiastunem zmian - ale nie za darmo..."

 Pierwsze podstawowe pytanie- kto nie zna tej książki?

 No właśnie. Wszyscy ją znają. Albo czytali, albo chociaż oglądali film.

Ja na tą książkę natrafiłam dzięki moim rodzicom. Miałam wtedy sześć lat. W telewizji leciał film. Obejrzałam, ale nie byłam za bardzo zafascynowana. I wtedy mój tata kupił mi całą serię "Opowieści z Narnii". Przeczytałam właśnie tą książkę i zakochałam się. Pokochałam cały świat, zauroczyły mnie postacie i znienawidziłam Czarownicę.

 W tym momencie mam na koncie przeczytanych dość dużo książek, ale żadna nie wzbudza we mnie takich emocji, jak Narnia. Przeczytałam ją chyba z pięć razy i za każdym razem ta książka jest tak samo piękna, tak samo dziecięca... Jakby przenosiła mnie w czasie do tych przeszłych, byłych lat. Lat dzieciństwa, niewinności i braku trosk.

 Mimo, że książka jest napisana już dość dawno temu jej przekaz jest nadal tak samo aktualny. Każdy pewnie czuje go na odmienny sposób, ale dla mnie zawsze będzie teki sam: chciwość nie popłaca, nie zapominaj, że jesteś tylko dzieckiem, choćby nie wiem ile lat minęło od twoich narodzin.

 Tak naprawdę tą książkę znam praktycznie na pamięć- każde wydarzenie, kilka wyuczonych na pamięć dialogów, postacie jakbym miała przed oczami obrazki. Mimo, że styl jest dość, co tu mówić "starodawny" książka wygrywa przez wydarzenia i naukę, jaką można z niej czerpać.

A teraz ekranizacja. Mimo, że nie jestem zwolenniczką ekranizowania książek ta bardzo mi się spodobała. Może to sentyment, a może po prostu to, że ekranizacja jest dobra- nie wiem. Ale nie ma wielkich odstąpień od fabuły, więc mi się podoba. No i dobór aktorów był naprawdę niezły.

 Podsumowując- książka zasługuje na poznanie i kto ją przeczyta na pewno się nie zawiedzie ;)

To było tak na rozruszanie, następna recenzja będzie już trochę bardziej rozbudowana i będzie bardziej recenzją :D
 A teraz bardzo dziękuję ♥
 Do napisania!

1 komentarz: